Jaki oczyszczacz powietrza wybrać do domu dla alergika

Jaki oczyszczacz powietrza wybrać?

Zaraz dowiesz się, jaki rodzaj oczyszczacza i do jakiego celu nadaje się najlepiej, poznasz rodzaje filtrów i ich funkcje, a może przy okazji uda Ci się taki oczyszczacz kupić i zacząć korzystać z dobrodziejstwa czystego powietrza w domu. Gotowi? To będzie długa, ale owocna podróż przez wiedzę!

Jeżeli poświęcisz czas na przeczytanie tego materiału, to zaoszczędzisz długie godziny, które w przeciwnym razie trzeba by było spędzić na poszukiwaniu informacji w internecie. Gdybyśmy my mieli taką wiedzę, kiedy kupowaliśmy oczyszczacz do domu, zakupy zajęłyby nam godzinę, a nie dwa tygodnie.

O tym będziemy mówić:

Na koniec poznasz dwa oczyszczacze spełniające wymagania, o których wtedy będziesz już wiedzieć wystarczająco dużo, aby wybrać dobry oczyszczacz powietrza – polecimy Ci takie modele:

…oczyszczacz powietrza Rowenta możesz aktualnie kupić w takich cenach:

… oczyszczacz powietrza Philips w wersji bez WiFi można kupić aktualnie w takich cenach:

…a tutaj ceny Philipsa w wersji z aplikacją mobilną:

A teraz pora zabrać się za teorię – jeżeli nie masz ochoty jej czytać, to możesz po prostu kupić sobie jeden z polecanych przez nas oczyszczaczy i z pewnością oczyści on powietrze w Twoim domu, biurze lub mieszkaniu. Ale jeśli lubisz dokonywać świadomych zakupów, to wiedza, jaką zaraz poznasz, z pewnością Ci to umożliwi.

Na początku wypada postawić podstawowe pytanie: komu potrzebny jest domowy oczyszczacz powietrza? Odpowiedź zapewne wielu z Was zaskoczy, ale będzie (bo musi) być tylko jedna:

Każdemu!

W lecie wietrzymy dom i w ten sposób wprowadzamy do niego pyłki i inne alergeny, które oczyszczacz potrafi skutecznie usunąć, oczywiście pod warunkiem, że będzie szybciej oczyszczał niż my będziemy wietrzyć. Rozsądna proporcja między wentylacją – czyli wymianą powietrza na świeże – a jego filtracją w obiegu zamkniętym przez oczyszczacz, pozwoli uwolnić się od „pylącego” problemu.

Zimą z kolei ograniczamy wentylację, bo chłodne powietrze z zewnątrz powoduje dyskomfort i wir w portfelu przy płaceniu rachunków za ogrzewanie (chyba, że masz wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła, zwaną rekuperatorem). Może się wtedy zdarzyć, że negatywny wpływ na zdrowie substancji emitowanych z domowych mebli, podłóg i innych wyrobów, stale emitujących substancje lotne, będzie większy, niż smogu, który jest na zewnątrz.

Oczyszczacz powietrza do domu dla alergika

Ale smog to też poważna sprawa, podobnie jak to, co wylatuje z kominów domów jednorodzinnych, których właściciele palą wszystkim, co wpadnie im w ręce. Są zapewne dumni z tego, że za jednym razem mają ciepło i mniej płacą za wywóz śmieci, ale w ten sposób szkodzą zdrowiu i swojemu i sąsiadów.

Czy domowy filtr powietrza i wtedy pomoże?

Tak. Współczesne filtry powietrza, o których za chwilę dowiesz się więcej, bardzo skutecznie wychwytują pyły, a także do pewnego stopnia radzą sobie z substancjami chemicznymi, unoszącymi się wraz z dymem. A co z dymem z papierosa?

Tutaj też oczyszczacz powietrza z filtrem HEPA i filtrem węglowym przyjdzie Ci z pomocą, jednak trzeba wiedzieć, jak te filtry działają, żeby oczyszczacz nie zamienił się w źródło nieprzyjemnego zapachu – o tym także już niebawem się dowiesz.

Oczyszczasz powietrza dla alergików?

Zdecydowanie. Także dla dzieci. A przede wszystkim dla każdego, kto ceni w domu czystość i nie lubi filtrować powietrza własnymi płucami. Stawiam dolary przeciw orzechom, że kiedy tylko zobaczysz, ile kurzu zbiera się na filtrze wstępnym Twojego oczyszczacza z filtrem HEPA, nigdy nie będziesz już chcieć go wyłączać.

Po tygodniu, może dwóch tygodniach prac, taki filtr wstępny w pozornie czystym pokoju potrafi być kompletnie zatkany. A nie każdy oczyszczacz powietrza ma filtr wstępny – opowiemy Ci, dlaczego jest taki ważny, a potem pokażemy przykładowe urządzenia, które go posiadają.

Dowiesz się też o jonizatorach plazmowych, filtrach fotokatalitycznych i wielu innych ciekawostkach – wszystko po to, by w końcu świadomie wybrać taki oczyszczacz powietrza, który…

No właśnie – co tak naprawdę powinien robić dobry oczyszczacz?

Jak to – oczyszczać! Przecież każdy to wie!

My też myśleliśmy, że wiemy, dopóki nie zagłębiliśmy się solidnie w temat. Z dala od folderów reklamowych kryje się zaskakująco ciekawy świat, w którym drużynę atakującą stanowi emisja zanieczyszczeń, a w defensywie grają Twoje płuca i cały organizm. Natura nie wyposażyła ludzi w skuteczne narzędzia do walki z pyłami i syntetycznymi chemikaliami wytwarzanymi przez kominy, meble, farby, kleje, pasty do czyszczenia, papierosy…

Ale zaraz – przecież pył to także roztocza, zrogowaciały naskórek, różne drobnoustroje. I to są obiekty jak najbardziej biologiczne. Z tym też człowiek nie potrafi sobie poradzić w naturalny sposób?

Potrafi. Ale nie w takiej ilości.

W zamkniętym mieszkaniu, nawet przy w miarę wydajnej wentylacji – a piszemy o niej kiedy i gdzie tylko możemy – koncentracja kurzu i unoszącej się w nim materii organicznej jest tak duża, że trudno byłoby znaleźć jej ekwiwalent w naturze. W domu nie pada deszcz, a podłoga to nie ziemia. Oto kolejny powód, dla którego każdy dom czy mieszkanie potrzebują dobrego oczyszczacza powietrza.

Czas zająć się rdzennymi funkcjami oczyszczaczy powietrza, czyli…

…oczyszczaniem go z poszczególnych zanieczyszczeń. Co to za zanieczyszczenia i jakie filtry są do tego potrzebne? Tego właśnie zaraz się dowiesz!

Po pierwsze: wstępna filtracja mechaniczna

Filtr wstępny w oczyszczaczu powietrza z filtrem HEPA i filtrem węglowym pełni arcyważną funkcję: nie dopuszcza do wkładów filtrujących najgrubszych cząsteczek kurzu i brudu, które przy braku filtra wstępnego niepotrzebnie zanieczyściłyby bardziej precyzyjne filtry.

Oczyszczacz powietrza filtr wstepny

Z reguły taki filtr wstępny ma bardzo prostą budowę – składa się z plastikowej siatki, rozciągniętej na plastikowej ramie. Niby nic w tym skomplikowanego, a jednak aby takie rozwiązanie było skuteczne, ramka i siatka muszą być szczelne względem obudowy domowego oczyszczacza powietrza. Inaczej część kurzu ominie filtr wstępny i trafi na kolejne stopnie filtracji, a to z kolei spowoduje konieczność częstszej ich wymiany. Tak, filtrowi wstępnemu także warto poświęcić uwagę, wybierając dobry oczyszczacz do domu.

Po drugie: właściwa, precyzyjna filtracja mechaniczna. Klasy filtrów HEPA

To najważniejszy z filtrów, jaki znajdzie się w Twoim oczyszczaczu, szczególnie jeżeli ma to być oczyszczacz dla alergika. Mechaniczny filtr precyzyjny działa jak bardzo gęste sito, które potrafi wychwytywać z powietrza unoszące się w nim cząsteczki. Tak gęste, że wygląda jak kartka papieru, w której nie sposób dostrzec pory gołym okiem. O tym, jak drobne cząsteczki taki filtr potrafi wychwycić i zatrzymać, mówi skuteczność filtracji. Aby było prościej, filtry powietrza dzieli się na klasy jakości.

I to jest temat, który warto opanować przed zakupem oczyszczacza powietrza do domu, mieszkania, biura – gdziekolwiek go postawimy, gęsty filtr bardzo się przyda. Ogólnie filtry można podzielić względem ich rodzaju i przeznaczenia na:

  • filtry wstępne (pisaliśmy o nich przed chwilą)
  • filtry dokładne
  • filtry HEPA (o średniej i wysokiej skuteczności)
  • filtry ULPA (o bardzo wysokiej skuteczności)

Czy to już cały podział i poznanie go wystarczy do świadomego wyboru skutecznego oczyszczacza dla alergika?

Nie!

Trzeba jeszcze przebrnąć przez choćby uproszczoną tabelę skuteczności filtrów z grupy HEPA. Takie filtry mają oznaczenie składające się z dużej litery „H” i dwucyfrowej liczby z zakresu od 10 do 14. Oto interesujące nas – i Ciebie – wartości, na które warto zwrócić uwagę, wybierając oczyszczacz. Podajemy wyłącznie symbole filtrów HEPA i całkowitą skuteczność filtracji w procentach (według norm europejskich – o amerykańskich napiszemy za chwilę):

  • H10 – 85 proc.
  • H11 – 95 proc.
  • H12 – 99,5 proc.
  • H13 – 99,95 proc.
  • H14 – 99,995 proc.

Co dokładnie podpowiada skuteczność filtracji? To stosunek zanieczyszczeń, które filtr wyłapie i nie przepuści dalej, do wszystkich zanieczyszczeń, jakie doprowadzono do filtra. Im wyższa wartość procentowa, tym wyższa skuteczność filtra.

Wróćmy jeszcze do liczb – jeżeli do filtra HEPA H12 trafi 10 000 cząstek, to jest szansa, że 9950 zostanie w filtrze i nie trafi do Twoich płuc. W przypadku filtru HEPA H13 na 10 000 cząstek zostanie wyłapanych aż 9995. Do pomiaru w laboratoriach, w którym uzyskano takie wyniki, bombarduje się filtr powietrzem z cząstkami pyłu o średnicach od 0,3 do 1,5 mikrometra. Jeden mikrometr to jedna tysięczna milimetra. To jest naprawdę małe!

Wielkość tych testowych cząsteczek wybrano nieprzypadkowo, bowiem z badań wynika, że właśnie takiej wielkości cząstki są najbardziej penetrujące i najskuteczniej pokonują filtry. Ich rozmiary jeszcze nam się przydadzą, kiedy będziemy mówili o amerykańskich standardach filtrów HEPA. Warto wiedzieć, że – wbrew rozsądkowi – cząstki mniejsze od 0,3 mikrometra jest łatwiej zatrzymać w filtrze, mimo że są one drobniejsze!

Jak to możliwe?

Otóż aby to objaśnić, trzeba najpierw poznać sposób, w jaki filtry HEPA wychwytują cząstki. Filtr HEPA, wykonany z włókna szklanego, w powiększeniu wygląda trochę jak potargane, gęste włosy. Cząstka, która wpada w taką plątaninę, może się w niej zatrzymać na kilka sposobów:

  • wprost uderzyć w jedno z włókien,
  • zboczyć z toru podczas przepływu przez filtr i trafić w pułapkę włókien filtracyjnych,
  • zderzyć się z inną cząstką lub cząstkami i także zboczyć z toru, lądując trwale w strukturze filtra.

Filtr HEPA, wynaleziony przez przemysł energetyki nuklearnej w celu odseparowania radioaktywnych cząstek, jest niczym magiczne sito, wychwytujące także te cząstki, które są mniejsze niż jego otwory!

Zapewne zastanawiasz się teraz, jak powyższe rozważania mają się do znanych z mediów danych o stężeniu tzw. pyłów zawieszonych. Tutaj przyda się definicja:

„Pył zawieszony to mieszanina cząstek stałych oraz kropelek cieczy, które unoszą się w powietrzu. Cząstki te mogą zawierać np. siarkę, związki organiczne, metale ciężkie, dioksyny, a także alergeny w postaci pyłków roślin czy zarodników grzybów”

Pył zawieszony PM10 zawiera cząstki o średnicy mniejszej od 10 mikrometrów, czyli od jednej setnej milimetra. Z kolei pył PM2,5 to cząsteczki o średnicy mniejszej od 2,5 mikrometra, czyli czterysta razy mniejszej niż jeden milimetr.

Oczyszczacz powietrza - filtr HEPA

Z ujętych w normach zanieczyszczeń pyłów najbardziej szkodliwy dla zdrowia jest pył PM2,5, bowiem potrafi on dotrzeć do pęcherzyków płucnych i dalej do naczyń krwionośnych. Innymi słowy, pył ten, wraz ze wszystkim, co się w nim unosi, potrafi przedostać się do Twojej krwi. Cierpią na tym układy krążenia i oddechowy, a wraz z nimi cały organizm oddychającego.

Z pyłem zawieszonym nie ma żartów – może on stanowić zagrożenie dla zdrowia osób starszych i dzieci. W przypadku osób starszych wysoki poziom pyłu zawieszonego niesie za sobą ryzyko hospitalizacji w wyniku zaostrzenia lub zainicjowania chorób płuc i układu krążenia.

Nawet krótkie narażenie na wysokie stężenia pyłu zawieszonego nasila też objawy alergiczne, jak katar sienny, egzema, zapalenie spojówek czy astma. Zwiększ także podatność na infekcje górnych dróg oddechowych, co ma szczególne znaczenie u dzieci, które mają delikatne błony śluzowe, a do tego nie potrafią jeszcze precyzyjnie komunikować zmian swojego samopoczucia.

Jakie są dobre wiadomości?

Takie, że domowy oczyszczacz powietrza z filtrem HEPA – najlepiej H13, ale H12 też przyniesie zdecydowaną poprawę – poradzi sobie z opisywanymi pyłami zawieszonymi, kurzem, roztoczami, wirusami i alergenami. Co więcej, jest to jedyny z filtrów stosowanych w domowych oczyszczaczach, który zapewnia pełną zadeklarowaną skuteczność filtracji już po jednym przejściu powietrza przez filtr. Inne filtry mają inaczej, ale o tym dowiesz się za chwilę.

Wróćmy jeszcze na moment do klasy filtrów HEPA, bo niektórzy producenci nie podają klasy filtra (np. H12, H13) tylko używają nazwy „True HEPA”. Jak już wiesz, europejski standard przyznaje filtrom zaszczytny tytuł „HEPA” już przy skuteczności filtracji zaledwie 85 procent. Według standardów amerykańskich, filtr HEPA musi mieć skuteczność przynajmniej 99,97 proc. przy badaniu cząstkami o średnicy mniejszej od 0,3 mikrometra. Filtry, spełniające amerykańską normę, są często nazywane True HEPA i plasują gdzieś między europejskim standardem H13 i H14. Czyli urządzenie z napisem „True HEPA” powinno naprawdę skutecznie filtrować powietrze. Tyle, że…

…producenci, widząc popyt na rynku, zaczęli masowo oznaczać swoje urządzenia jako True HEPA, bo to po prostu przynosi wyższą sprzedaż. Nie ważne, jak skuteczny jest filtr – sprzedaż ponad wszystko. Dlatego zawsze patrz na skuteczność filtracji, wyrażoną w procentach – o ile producent poda ją uczciwie, a sam filtr będzie odpowiedniej jakości, to urządzenie ze skutecznym filtrem powinno być skuteczne także w Twoim domu.

Uff!

Napisaliśmy o filtrach HEPA naprawdę dużo, choć z pewnością nie wszystko. Wszystko po to, żeby Ci uświadomić, jak istotny jest ten filtr dla Twojego zdrowia. A także po to, by pokazać, że nie jest to takie proste urządzenie, jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka, a sam filtr z pewnością nie jest zrobiony z papieru, chociaż jest biały (jak się przekonasz, szybko robi się czarny nawet bez smogu).

A o czym nie napisaliśmy?

Choćby o tym, że im większy filtr HEPA, tym większa jego pojemność pyłowa i tym później trzeba będzie go wymienić. Proporcja wielkości filtra do kubatury pomieszczenia jest tu kluczowa. Nie napisaliśmy też jeszcze, że bardzo ważne jest solidne wykonanie i samego filtra i jego gniazda w oczyszczaczu powietrza tak, aby były one względem siebie absolutnie szczelne. A zdarzają się urządzenia, które takiej szczelności nie zapewniają. I co z tego, że filtr jest dobry, skoro część powietrza omija go przez nieszczelności?

Po trzecie: po co nam filtr węglowy?

Skoro filtr HEPA jest taki skuteczny, to w zasadzie można by było na nim poprzestać. To wcale nie jest głupi pomysł, chociaż wielu producentów oczyszczaczy i nawilżaczy powietrza z jonizatorami i filtrami fotokatalitycznymi twierdzi, że jest inaczej. Ale żeby skutecznie walczyć z zapachami, potrzeba czegoś więcej niż tylko filtracji mechanicznej. W skrajnym przypadku, zaniedbany i zabrudzony filtr HEPA sam może się stać źródłem zapachu. Coś trzeba było zrobić, zastosowano więc dodatkowy filtr z węgla aktywnego. Węgiel taki jest dobrze znany miłośnikom akwarystyki, a jego dobrodziejstwo to niewyobrażalna wręcz chłonność.

Niewyobrażalna?

A potrafisz sobie wyobrazić, że jeden gram węgla aktywnego ma powierzchnię chłonną 500-3000 m2? Słownie: od pięciuset do trzech tysięcy metrów kwadratowych. To naprawdę niebywałe. Taki efekt uzyskuje się dzięki wysoce porowatej strukturze, utworzonej w procesie wygrzewania. W zależności od jakości produktu wyjściowego i procesu technologicznego, węgiel aktywny może się różnić nie tylko powierzchnią na jednostkę masy (przedział od 500 do 3000 m2/gram jest bardzo szeroki) to jeszcze bywa modyfikowany po to, aby skuteczniej pochłaniać określone składniki.

Dlatego różne filtry węglowe od różnych producentów zachowują się w różny sposób. I o tym teraz opowiemy, bo możemy się oprzeć na własnych doświadczeniach z eksploatacji kilku oczyszczaczy powietrza różnych marek, ale najpierw może powiedzmy, co filtr węglowy potrafi wyłapać z powietrza.

Węgiel aktywny poradzi sobie na drodze adsorpcji (wiązania powierzchniowego) z następującymi substancjami, które znajdą się w powietrzu i w zasięgu oczyszczacza:

  • metalami ciężkimi,
  • zapachami pochodzenia chemicznego,
  • zapachami pochodzenia zwierzęcego (psy, koty…),
  • zapachami pochodzenia domowego (zapach wilgoci, gotowania),
  • dymem papierosowym,
  • dwutlenkiem siarki,
  • tlenkami azotu,
  • węglowodorami (np. formaldehyd),
  • ozonem,
  • węglowodorami aromatycznymi (np. benzopiren, benzen)…

Ups!

Lotne związki organiczne VOC – Volatile Organic Compounds). Wygląda na to, że oczyszczacz powietrza z filtrem węglowym wysokiej jakości może zrobić wiele dobrego dla Twojego zdrowia. Przyjrzyjmy się choć kilku wymienionym substancjom.

Formaldehyd to silna trucizna, unosząca się latami z mebli (klejone płyty wiórowe, lakier), podłóg (lakier) i innych przedmiotów codziennego użytku. Ludzkość jest na tyle szalona, żeby używać go nawet jako konserwantu do żywności o numerze E240. Chcesz chronić przed nim swój układ pokarmowy – czytaj skład jedzenia. Chcesz chronić przed nim swoje płuca – regularnie wymieniaj filtr węglowy w swoim domowym oczyszczaczu powietrza.

Benzen i benzopiren są toksyczne i potrafią wnikać w strukturę DNA, co czyni je wybitnie rakotwórczymi substancjami. Powstają w procesie niepełnego spalania produktów zawierających węgiel – benzopiren jest niezawodnym towarzyszem palącego się papierosa, a także stałym bywalcem smogu.

To teraz jeszcze coś o konkretnych rozwiązaniach filtrów węglowych w oczyszczaczach domowych – wspomnieliśmy, że o nich napiszemy. Spotkasz się prawdopodobnie z trzema koncepcjami:

  • węgiel napylony na filtr HEPA (najmniej elastyczne rozwiązanie),
  • węgiel napylony na matę z gąbki (lepsze, ale nie doskonałe),
  • węgiel w specjalnej, sztywnej kasecie typu „plaster miodu” (najlepsze rozwiązanie).

Najlepsze? A czemu nie doskonałe?

Bo doskonałe być nie może. Za chwilę dowiesz się, dlaczego, a teraz wracamy do trzech wymienionych powyżej konstrukcji filtra węglowego. Nie zawsze filtr węglowy należy wymienić w tym samym momencie, co filtr HEPA. Co więcej, zazwyczaj trzeba wymieniać węgiel częściej. I dlatego rozwiązanie polegające na zintegrowaniu filtra HEPA z węglowym uznajemy za najmniej praktyczne.

Lepiej już wybrać oczyszczacz z matą gąbkową z napylonym węglem – takie oczyszczacze z reguły nie mają filtra wstępnego i mata owa służy jednocześnie za filtr wstępny (czyli bardzo szybko się brudzi i zatyka, a myć jej nie wolno), ale przynajmniej jest tania i można ją wymieniać do woli, nie wymieniając „hepy”.

Najbardziej naszym zdaniem dojrzałą i najlepiej sprawdzającą się konstrukcją jest specjalna plastikowa płyta (kaseta) z otworami, w których umieszczono niewielkie porcje węgla aktywnego. Aby węgiel nie wypadał, płytę z obu stron przykrywa materiałowa lub plastikowa siatka. Węgla jest znacznie więcej, niż w przypadku maty gąbkowej, a także nie mniej niż przy napylaniu węgla na filtr HEPA. Chroni go zwykle filtr wstępny, a filtr węglowy można wymieniać niezależnie od innych filtrów.

Oczyszczacz powietrza - filtr weglowy

Wywołana wcześniej niedoskonałość filtra węglowego nie daje jednak o sobie zapomnieć – pora o niej napisać. Filtr węglowy, podobnie jak filtr HEPA i wszelkie inne filtry mechaniczne, zatrzymuje w sobie to, co odfiltruje. Gromadzi. Kumuluje. I o ile w przypadku filtru HEPA efektem tego gromadzenia może być co najwyżej zatkanie filtra lub rozwój drobnoustrojów po jego brudnej stronie, o tyle z filtrem węglowym nie jest już tak prosto.

Owszem, węgiel aktywny znakomicie adsorbuje niemal wszystko, co znajduje się w powietrzu i szkodzi zdrowiu, nie chłonąc przy tym wilgoci. Ale chłonie tylko to, czego większe stężenie będzie w powietrzu, niż w samym węglu. A do tego chętnie pozbywa się pochłoniętych związków gdy tylko ich stężenie w powietrzu mocno spadnie. Robi to bez ostrzeżenia.

W efekcie po jakimś czasie możesz zacząć odczuwać w domu lub w mieszkaniu, w którym działa oczyszczacz, nowy zapach i w końcu odkryć, że wydobywa się on z oczyszczacza. A konkretnie – z filtra węglowego. To jeszcze pół biedy, bo po takim alarmie zapachowym możesz wymienić filtr węglowy i znowu cieszyć się czystym powietrzem. Ale przecież nie wszystko, co jest szkodliwe, musi pachnieć. Co jeśli filtr strzeli focha i postanowi pozbyć się substancji bezwonnych, a szkodliwych?

Niestety, na tę wadę filtrów węglowych nie ma innego sposobu, jak regularna, częstsza niż w zaleceniach producenta, wymiana. Z naszych doświadczeń wynika, że filtr węglowy warto wymieniać dwa do czterech razy częściej, niż zaleca to producent oczyszczacza.

Co to w praktyce oznacza?

W czystym mieszkaniu położonym w czystej dzielnicy bez pieców węglowych i z dala od ruchliwych ulic, wystarczy wymiana filtru HEPA dwa razy w roku i czterokrotna wymiana filtra węglowego. Oczywiście zakładamy tu pracę cały rok i całą dobę, czyli taką, do jakiej został stworzony oczyszczacz powietrza. Jeżeli oczyszczacz ma filtrować smog to możemy darować sobie okres letni – wtedy podczas półrocznej pracy ta sama liczba filtrów będzie pracowała w urządzeniu o połowę krócej.

I jeszcze jedno: filtr węglowy na macie z gąbki zazwyczaj pachnie od pierwszych sekund po włączeniu oczyszczacza. Pachnie… Słodyczami, albo tanim plastikiem – zależy czyj nos wącha. Filtr kasetowy ma znacznie mniej natarczywy własny zapach, przypominający ocet jabłkowy. Jeżeli jesteś czuły lub czuła na zapachy, to prawdopodobnie zechcesz wyjmować z oczyszczacza filtr węglowy gdy akurat nie ma smogu i innych źródeł zanieczyszczeń, a zakładać go kiedy sąsiedzi dołożą do pieca tego, co powinno pójść do śmietnika. To nie jest wada fabryczna opisywanych filtrów – doświadczyliśmy obu zapachów – tylko te filtry tak po prostu działają.

Zapewne ktoś zapyta: a dlaczego nie kupić większego oczyszczacza, z filtrami o większej powierzchni, które starczyłyby na dłużej? To jest bardzo dobre pytanie, ale odpowiemy na nie później. Teraz zajmiemy się kolejnymi filtrami.

Po czwarte: jonizator plazmowy. Czy warto go stosować?

Tutaj będziemy dość radykalni i odpowiemy: w większości przypadków – nie! Dlaczego? Dlatego że każdy jonizator, a szczególnie plazmowy, wytwarza niewielką ilość ozonu. A ozon to drażniący gaz, powodujący uszkodzenia błon biologicznych.

Przy większych stężeniach może powodować kaszel, senność, drapanie w gardle i bóle głowy, podnosić ciśnienie tętnicze. Ma negatywny wpływ na komórki ludzkiego organizmu – nie bez przyczyny jego poziom jest monitorowany przez stacje meteorologiczne, zbierające dane do indeksu jakości powietrza.

Chociaż większość producentów zapewnia, że ich urządzenia – mimo obecności jonizatora plazmowego – mieszczą się w normie nieszkodliwej emisji ozonu, to my radzimy Ci nie korzystać z jonizacji plazmowej, a już na pewno nie cały czas. W niemal każdym urządzeniu można ją wyłączyć, ale też są takie oczyszczacze, także z nawilżaczem, w których jonizator plazmowy włącza się automatycznie po uruchomieniu urządzenia.

Skoro jednak napisaliśmy, że jonizator plazmowy nie jest roztropny w większości przypadków, to kiedy jest? Wtedy, kiedy w domu ktoś jest chory, a Ty chcesz uniknąć rozprzestrzeniania się drobnoustrojów albo zabezpieczyć się przed potencjalnym wyhodowaniem grzyba czy pleśni. Potencjalnym, bo istniejącego grzyba domowy jonizator raczej nie spacyfikuje. Ale sprawdzi się wtedy, gdy chcesz po kimś – dosłownie, bo jonizator plazmowy tak właśnie działa – zdezynfekować pomieszczenie. Naszym zdaniem możesz to zrobić i jonizacja świetnie się do tego nadaje. Ale…

.. ale najpierw (po włączeniu jonizatora) wyjdź z pomieszczenia, a potem wyłącz jonizację i poczekaj, bo ozon jest nietrwały i w końcu zniknie. Bo z ozonem nie ma żartów – jego działanie bakteriobójcze (choć w przypadku dobrych i w miarę bezpiecznych jonizatorów plazmowych to nie ozon neutralizuje drobnoustroje) jest trzy tysiące razy szybsze niż chloru, trudno więc byłoby uznawać go za substancję prozdrowotną.

Dlaczego miałbyś – albo miałabyś – nam zaufać i nie używać jonizacji, poza sporadycznymi sytuacjami? Dlatego, że konstrukcja jonizatora plazmowego warunkuje wytwarzanie ozonu choćby w niewielkiej ilości, a Ty jako użytkownik nie masz możliwości sprawdzenia, ile tego ozonu naprawdę jest.

Ale jonizator plazmowy to niejedyny filtr, czy też uzdatniacz powietrza, który przynosi niejednoznaczne opinie. To samo można powiedzieć o…

Po piąte: filtry elektrostatyczne, czyli gdzie jest ten filtr?

Filtr elektrostatyczny domowego oczyszczacza powietrza wprawia w osłupienie niemal każdego, kto go wcześniej nie widział. Nie ma w nim żadnego wkładu filtrującego, zastępuje go sieć drucików i blaszane struktury, przez które wentylator zasysa powietrze.

Jak to działa? Bardzo prosto. Ujemnie naładowane elementy metalowe przyciągają dodatnio naładowane cząstki kurzu i pyłu, które osadzają się na elementach „filtra”. Oczyszczacze wykorzystujące takie filtry są kuszące, ponieważ nie ma tutaj oporów przepływu powietrza charakterystycznych dla filtrów HEPA. Nie jest potrzebne tak wysokie podciśnienie, wentylator może obracać się wolniej, co przynosi błogą ciszę podczas pracy takiego oczyszczacza, ale też ozon, który jest stałym towarzyszem jonizacji. Niestety.

Ale ozon to jeszcze nie koniec potencjalnych zagrożeń, których mamy nadzieję unikniesz dzięki nabytej tutaj wiedzy. Zaraz poznasz filtr, który potencjalnie może być poważnym ryzykiem dla zdrowia.

Po szóste: filtr fotokatalityczny UV. Lepiej go nie używaj.

Dlaczego? Przyjrzyjmy się, jak działa taki filtr. Aktywowany promieniowaniem UV (w oczyszczaczu znajdują się wtedy lampy) filtr pokryty dwutlenkiem tytanu wykorzystuje fotokatalizę do tworzenia jonów. Jony te z kolei potrafią wytrącać z powietrza pyły i alergeny, niszczyć wirusy i bakterie, a także obniżać stężenie lotnych związków organicznych, o których już wspominaliśmy. To działa i działa bardzo skutecznie. Ale…

Ktoś wpadł na pomysł, żeby zamiast sprawdzać, ile tego co wpada do filtra, później z niego wyleci, sprawdzić co wyleci z filtra gdy dostanie on na wejściu w miarę czyste powietrze. Na uniwersytecie Concordia w Kanadzie stwierdzono bez wątpliwości, że produktem ubocznym reakcji fotokatalitycznej jest…

Formaldehyd!

Dlatego gwarantujemy, że nie chcesz takiego filtra w domu, chyba że masz tam przemysłowe stężenie drobnoustrojów i chcesz się ich pozbyć za pomocą domowego oczyszczacza powietrza z filtrem fotokatalitycznym. A nie jest on skomplikowany, można go spotkać nawet w najtańszych urządzeniach, a reklamy producentów kuszą wysoką skutecznością. W tym przypadku doradzamy wstrzemięźliwość.

A teraz czas na kolejny milowy krok w drodze do zakupu optymalnego oczyszczacza powietrza.

Po siódme: wielkość ma znaczenie

Różne źródła podają różne zalecenia co do wydajności oczyszczacza względem wielkości lub kubatury pomieszczenia. Dla jednych optymalna jest dwukrotna wymiana powietrza w pomieszczeniu w ciągu godziny, dla innych nawet trzy razy nie wystarczy.

Jak tu dojść do ładu?

Mamy tu do czynienia z dwoma zwalczającymi się wymaganiami. Z jednej strony im więcej raz w ciągu dnia powietrze w pomieszczeniu przejdzie przez filtry oczyszczacza, tym lepiej. Co do tego nie ma wątpliwości, szczególnie w przypadku filtra węglowego, który potrzebuje kilku „przejść” by oczyścić powietrze z zapachów i lotnych związków organicznych.

Ale z drugiej strony przy znacznej wydajności wentylatora oczyszczacz może wywoływać w pomieszczeniu przeciąg. A to może być trudne do zniesienia i w efekcie będziesz korzystać tylko z trybu pracy nocnej przez całą dobę. Nam się zdarzyła dokładnie taka sytuacja, kiedy kupiliśmy oczyszczacz zalecany przez producenta do 70 m2 i postawiliśmy w 18-metrowym pokoju (wysokość pomieszczeni: blisko trzy metry).

Chcieliśmy dobrze: całe mieszkanie ma 40 m2, to prawie 120 metrów sześciennych, a poza tym urządzenie miało bardzo dużą powierzchnię filtrującą, co wróżyło długą trwałość wkładów filtrujących…

I nic z tego. Gdzie by nie usiąść, czuło się nieprzyjemny ruch powietrza. Teraz stoi tam urządzenie dedykowane dla 35 m2 i odczucia są znacznie przyjemniejsze – zresztą jeżeli starczy Ci cierpliwości, to niedługo poznasz ten oczyszczacz, bo ma on jedyny w swoim rodzaju filtr formaldehydu.

Oczyszczacz powietrza - filtr weglowy

Co możemy poradzić? Możesz wziąć maksymalną godzinową wydajność oczyszczacza powietrza (w metrach sześciennych na godzinę), podzielić ją na objętość, którą będzie oczyszczał (powierzchnia pomieszczenia w metrach kwadratowych pomnożona przez wysokość w metrach) i sprawdzić, ile to razy w ciągu godziny zostanie wymienione powietrze.

W porządku. Ale idziemy o zakład, że jeżeli przyjmiesz trzy lub czterokrotne przejście powietrza przez oczyszczacz w ciągu każdej godziny, to z tej maksymalnej wydajności będziesz korzystać bardzo rzadko, najczęściej wychodząc przy tym z pokoju.

„Ważna uwaga: przy wyborze wielkości oczyszczacza do domu, kieruj się powierzchnią lub objętością pomieszczenia, w którym oczyszczacz będzie stał, a nie całego mieszkania!”

Oczyszczacz, o którym niedługo przeczytasz, w naszym 18-metrowym pokoju testowym o wysokości blisko trzech metrów nie robił odczuwalnego przeciągu, przy wydajności 170 m3/h, ale tylko na pierwszym i drugim biegu. Na trzecim było czuć ruch powietrza, a na czwartym był on już uciążliwy dla komfortu.

To mniej więcej trzykrotna filtracja powietrza w ciągu godziny na maksymalnym, czwartym biegu. Producent zaleca urządzenie do pomieszczeń do 35 m2, więc zaleca mniej więcej dwukrotną filtrację w ciągu godziny przy 2,5-metrowej wysokości pomieszczenia.

Jednak zaryzykujemy. To ma sens – dobierz oczyszczacz, który będzie w stanie przefiltrować powietrze trzykrotnie w ciągu godziny, do wielkości pokoju, w którym go postawisz, a powinno być dobrze. Najwyższy bieg pozostaw na najbardziej natrętne zanieczyszczenia, a na niższych ciesz się spokojem. Większe urządzenie nie ma sensu.

Wydajność wentylatora przyda Ci się przy okazji porównywania oczyszczaczy różnych marek bardziej od deklarowanej powierzchni pomieszczeń, które urządzenia mają obsługiwać – to dlatego, że producenci nie dogadali się między sobą i każdy zakłada inną liczbę pełnych filtracji powietrza w pomieszczeniu w ciągu godziny.

Po óśme: oczyszczacz z nawilżaczem? Kiepski pomysł.

Tutaj napiszemy bardzo krótko. Tak, opcja oczyszczania i nawilżania jednym urządzeniem to bardzo kusząca propozycja zważywszy na to, jak suche jest powietrze zimą w wielu dobrze wentylowanych domach i mieszkaniach. Ale oczyszczacz powietrza to zalegające w filtrze mechanicznym (a zakładamy, że dasz się namówić i wybierzesz urządzenie właśnie z takim filtrem) drobnoustroje.

Gdy dodamy do nich wilgoć, towarzyszącą pracy nawilżacza i wodę w jego wnętrzu, to mamy gotową receptę na potencjalny rozwój bakterii, którymi będziesz oddychać. Zapewne spotkasz się z innymi opiniami, ale to czysto empiryczne, eksploatacyjne spostrzeżenie: nawilżacz owszem, ale jako oddzielne urządzenie.

I nie nawilżacz ultradźwiękowy, chyba że będziesz do niego lać wodę destylowaną – potrafi on bowiem unieść w powietrze osady mineralne z wody, drażniąc drogi oddechowe. Wybierz nawilżacz gotujący wodę, tam nic się nie zalęgnie, ale nadal polecamy do niego wodę destylowaną, bo inaczej nie nadążysz z usuwaniem kamienia kotłowego z grzałki. Ewaporacyjny? Tak, ale trzeba bardzo dbać o jego czystość. Bardzo. Inaczej może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Po dziewiąte: hałas czyli czas nocnej próby

Przy dwóch urządzeniach, które niedługo zobaczysz, pracujących w trybie nocnym, można spokojnie spać. Okazuje się że to istotna zaleta, bo nie o wszystkich oczyszczaczach powietrza można to powiedzieć. Co więcej, same decybele w opisie urządzenia nie powiedzą Ci wszystkiego.

Z dwóch oczyszczaczy, które Ci polecimy, Rowenta wydaje buczący dźwięk o tonie zgodnym z częstotliwością sieci elektrycznej (50 Hz), a Philips emituje głównie szum wentylatora. W przypadku Rowenty owo buczenie towarzyszy pracy na każdym biegu, i jego ton się nie zmienia, z czasem tylko zagłusza je wentylator. W Philipsie usłyszysz po prostu szum, głośniejszy z każdym kolejnym biegiem dmuchawy.

Rowencie pomaga postawienie na miękkiej podkładce, jeżeli wcześniej stała na podłodze, w Philipsie nic to nie zmienia. Odgłos pierwszego urządzenia jest nie mechaniczny, mało uciążliwy, ale jego niski ton niesie się po pomieszczeniu. Drugie jest bardziej rozpoznawalne dla uszu, ale łatwiej się od niego „odwrócić”.

W jednych oczyszczaczach dominującym dźwiękiem jest pomruk uzwojeń silnika, w innych terkot łożysk, jeszcze w innych szum lub gwizd wentylatora – prawda jest taka, że owszem, im mniej decybeli tym teoretycznie lepiej, ale…

…ale producenci mierzą ten hałas w różny sposób. I dopiero po próbie spania z włączonym oczyszczaczem samodzielnie się przekonasz, czy jest on wystarczająco cichym urządzeniem. Szukanie odpowiedzi na forach niewiele pomoże: każdy ma inny słuch, urządzenie stoi w innym pomieszczeniu, raz bez zasłon, raz z zasłonami i dywanem, raz blisko głowy słuchacza a raz daleko. Tylko test w Twoim domu przyniesie Ci odpowiedź.

Po dziesiąte: czujnik jakości powietrza. Czujnik?

No właśnie – niestety, dobry czujnik tego typu to kosztowne urządzenie, niejednokrotnie droższe od całego oczyszczacza, który jakoby taki czujnik posiada. Poza tym mogą być przynajmniej dwa rodzaje czujników jakości powietrza w oczyszczaczach.

Pierwszy, który powinien Cię mniej interesować, to czujnik gazu. Wyposażony weń oczyszczacz błyskawicznie zareaguje na zapachy, ale niestety na pył już niespecjalnie. A to z reguły w pyle unosi się największe zło, które chcesz filtrować. Lepiej więc wybrać…

Czujnik jakosci powietrza

…oczyszczacz z czujnikiem pyłu, albo z obydwoma czujnikami. Jeżeli wszystko działa dobrze, to kiedy przejdziesz obok urządzenia po zakurzonej podłodze, albo rozłożysz na sofie koc, oczyszczacz wybudzi się i zwiększy obroty wentylatora.

W mądrze pomyślanych oczyszczaczach można zawsze włączyć tryb manualny, niezależny od podpowiedzi czujnika, i to jest bardzo przydatna opcja, kiedy zależy Ci na ciszy.

Są też urządzenia, które pokazują zanieczyszczenie powietrza w formie liczbowej na wyświetlaczu. To z pewnością przydatne rozwiązanie, ale w tym przypadku trzeba już zdecydowanie trzymać się renomowanych producentów, bo tego rodzaju czujniki są kosztownymi urządzeniami i wszelkie oszczędności powodują, że wskazania wypada traktować jako orientacyjne.

Po dziesiąte plus jeden: marka. Też ma znaczenie.

Staraj się wybierać oczyszczacz firmy, która sprzedaje już coś w Polsce, ma tutaj serwis, a jej działania prowadzone są na taką skalę, że można zakładać, iż nie zwinie biznesu i nie wycofa się nagle z rynku. Do oczyszczacza będą potrzebne filtry – sprawdź ich dostępność i cenę przed zakupem, biorąc oczywiście klasę filtrów HEPA oraz wykonanie filtra węglowego. Niektórzy producenci podają nawet masę węgla obecnego w filtrze.

Jeżeli znajdziesz taki sam oczyszczacz firmowany przez kilka marek, to czy to jest to samo, czy może nie? I to samo i nie to samo.

Dlaczego?

Jeżeli urządzenie produkuje firma X i sprzeda je w dużej ilości firmie Y, która dostarczy je na ten sam rynek pod własną nazwą, to tak, będą to dwa identyczne oczyszczacze. I to się zdarza. Ale bywa też tak, że wraz z nowym logiem w grę wchodzi np. inne oprogramowanie sterownika oczyszczacza i wtedy to już nie będą te same urządzenia. Do tego różne marki to z reguły różna jakość serwisu – warto wybrać producenta, którego nazwa chociaż Ci się (dobrze) kojarzy.

No to może wreszcie pokażemy Ci jakiś oczyszczacz?

Tak. Nawet dwa.

To będzie bardzo krótka prezentacja – ale na tyle rzeczowa, żebyś nie musiał(a) wyjść stąd z pustymi rękami. Nasz zamysł jest prosty: dzielimy się z Tobą wiedzą i doświadczeniami, które pozwoliły nam, zupełnie prywatnie, wybrać oczyszczacze, z których jesteśmy zadowoleni. A na rynku jest tyle urządzeń, że samo ich przejrzenie i zapoznanie się z parametrami zajmuje tydzień. Jeżeli nam zaufasz – oszczędzisz swój Ci czas. Oto nasze propozycje.

a) Zgrabny oczyszczacz z batem na formaldehyd – Rowenta PU 4020

Znasz go już z wcześniejszych zdjęć, tutaj widać wszystkie filtry, w tym oryginalny filtr NanoCaptur z kryształkami, które zmieniają kolor w miarę wykorzystywania pojemności tego filtru:

Oczyszczacz powetrza rowenta PU4020 - filtry

To przyjemnie mruczący na nocnym biegu, wyjątkowo kompaktowy i przy tym niedrogi oczyszczacz powietrza, który ma dokładnie to, co polecamy (a nawet coś więcej), czyli:

  • filtr HEPA,
  • filtr węglowy w formie kasety,
  • filtr wstępny,
  • możliwość manualnego wygaszenia oświetlenia panelu,
  • regulowany kąt nawiewu w zakresie 45-90 stopni (pozwala zadecydować, czy powietrze ma krążyć naokoło pomieszczenia, czy unosić się pod sufit i opadać w dół),
  • unikalny filtr formaldehydu NanoCaptur.

Nie ma natomiast tego, co niesie za sobą ryzyko obcowania z ozonem lub formaldehydem, czyli jonizatora plazmowego i filtra fotokatalitycznego. Chętnie zatrzymalibyśmy się dłużej na filtrze NanoCaptur, który jest rynkową nowością Rowenty, ale producent niewiele chce o nim powiedzieć.

Jest to coś w rodzaju filtrów ceramicznych, stosowanych w akwariach – tutaj jednak do mikroporowatej struktury dodano jeszcze substancję chemiczną, która neutralizuje złapany formaldehyd i jednocześnie zmienia kolor w miarę zużywania się filtra. Na filtrze tym jest skala barwna i można samemu sprawdzić, jakie są rezerwy pochłaniania formaldehydu, porównując ze skalą kolor kostek filtrujących.

To bardzo interesujące rozwiązanie dla kogoś, kto chce przy okazji sprawdzić, czy w jego domu występuje formaldehyd w istotnym dla zdrowia stężeniu – na szczęście nasz filtr jest dziewiczo przezroczysty, czyli trucizny nie ma w powietrzu.

Wydajność maksymalna tego oczyszczacza to od 150 m3/h (CADR – zdolność do oczyszczania zadymionego powietrza), poprzez 160 m3/h (jedno źródło) aż po 170 m3/h (drugie źródło). Rowenta zaleca to maleństwo do pomieszczeń o powierzchni do 35 metrów kwadratowych, ale idąc tropem wcześniejszych rozważań polecamy je do pomieszczeń nie większych niż 25 m2 przy wysokości 2,5 m.

Poniżej możesz wybrać dostawcę tego oczyszczacza – o ile oczywiście uznasz, że dzięki tej lekturze nie musisz już więcej tracić czasu na przeglądanie innych ofert…

b) Jeżeli natomiast szukasz urządzenia o większej wydajności, to my na Twoim miejscu wybralibyśmy Philipsa o symbolu AC 2887/10 lub AC 2889/10 (ten drugi ma WiFi i można nim sterować poprzez aplikację na smartfon).

Dlaczego ten właśnie model?

Oczyszczacz powietrza Philips AC2887-10

Dlatego, że ma:

  • czujnik pyłu z wyświetlaczem, pokazującym poziom PM2,5,
  • 3 tryby pracy automatycznej: Ogólny, Alergeny oraz Bakterie i wirusy,
  • naprawdę cichy tryb nocny,
  • możliwość ręcznego wygaszenia oświetlenia panelu,
  • mięsisty, gruby filtr HEPA, któremu można zaufać,
  • kasetowy filtr węglowy niezależny od filtra HEPA,
  • filtr wstępny,
  • w wersji AC 2889/10 także sterowanie przez smartfon.

W tym przypadku także Philips nie zastosował ani jonizatora plazmowego, ani filtra fotokatalitycznego, więc kupując go nie zapłacisz za coś, co niosłoby ryzyko obcowania z ozonem lub formaldehydem. Wydajność maksymalna (tu podawana jako CADR – zdolność do oczyszczana powietrza z dymu papierosowego) to 333 m3/h czyli dwukrotnie wyższa niż opisanej wcześniej Rowenty. Oto panel dotykowy Philipsa z wyświetlaczem:

Oczyszczacz powietrza Philips AC2887-10 panel

W sam raz do 40-metrowego salonu z aneksem kuchennym, jednak Philips zapewnia, że urządzenie poradzi sobie także w znacznie mniejszym pomieszczeniu i ma racę – tryb nocny jest naprawdę cichy, a czujnik spokojnie reaguje na wzrost stężenia zanieczyszczeń. Dodatkowo możliwość wyboru zaprogramowanych trybów pracy pozwala na regulowanie czułości urządzenia.

20,5 decybela to niewiele, nawet mniej od 22 dB Rowenty, uznawanej za model bardzo cichy w nocnym trybie pracy. Ale, tak jak pisaliśmy, bezpośrednie porównywanie decybeli między różnymi producentami nie jest najlepszym pomysłem.

Tutaj wybierzesz dostawcę oczyszczacza AC 2887/10:

…a tutaj wersji AC 2889/10 sterowanej aplikacją mobilną:

Cieszymy się, że mogliśmy się podzielić z Tobą preferencjami na temat wyboru oczyszczacza powietrza do domu – zrobiliśmy to wedle najlepszych intencji i dostępnej nam wiedzy. W tekście było sporo uproszczeń, ale gdyby nie one, byłoby jeszcze dłużej, a tego internet mógłby nie wytrzymać 🙂

Dlaczego sami nie sprzedajemy tych oczyszczaczy?

Cóż…

Rowenta i Philips to grube ryby, które sprzedają swoje produkty jedynie gigantom rynku e-commerce, a my jesteśmy tylko skromnym instalatorem urządzeń klimatyzacyjnych oraz wentylacyjnych. Jeżeli oczyszczacze tych producentów Ci się spodobały, to już wiesz, gdzie je kupić.

Na tej stronie natomiast zobaczysz, jaka jest jakość powietrza w Twojej okolicy i przekonasz się, że substancje, o których piszemy, są poważnie brane pod uwagę przy określaniu indeksu jakości powietrza w Polsce i na świecie.

A gdybyś kiedyś zapragnął – lub zapragnęła – uzupełnić park maszyn o rekuperator lub klimatyzację, to zapraszamy do nas, na www.energiajutra.com.pl

4 myśli nt. „Jaki oczyszczacz powietrza wybrać?”

  1. Jak wygląda efektywność urządzeń, które łączą w sobie oczyszczacz powietrza oraz przenośny klimatyzator? Zastanawiam się właśnie nad czymś takim, jednak nie mam za bardzo jak testować takiego urządzenia.

    1. Każdy klimatyzator, który ma filtr, jest poniekąd oczyszczaczem powietrza i funkcja oczyszczania nie ogranicza jego wydajności schładzania (o ile filtry są drożne). Natomiast oczyszczacze mają znacznie większe powierzchnie filtrów i nieporównywalnie ciszej pracują – może Pan podać model takiego kombajnu oczyszczająco-klimatyzującego? Wtedy powiemy coś więcej.

  2. Świetnie napisany artykuł, hehe, spędziłem wiele godzin na necie w poszukiwaniu oczyszczacza, wybrałem philipsa o którym piszecie, gdybym wiedział wcześniej to bym miał więcej czasu dla rodziny;). Co prawda klimatyzatory raczej nigdy nie będą mnie interesować, ale życzę wam powodzenia w biznesie. Jak ktoś będzie pytał to polecę – zakładam, że równie solidnie podchodzicie do nich. Pozdrawiam

Dodaj komentarz